• Wpisów:73
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 23:23
  • Licznik odwiedzin:4 260 / 2060 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Victoria

-Nie,nie mówiłam mu... - odpowiedziała cicho i spuściła głowę w dół-Chciałabym żeby wiedział,ale to nie takie proste.
-Wiem,ale musisz powiedzieć,nie powinniście mieć przed sobą tajemnic.-nalegam.
-Mówiłam Ci już,że to nie proste.Co mam zrobić?Od tak powiedzieć mu,że potrafię unieść trzy worki z ziemią!
-Nie,przepraszam.Nie powinnam się wtrącać w wasz związek.-patrzę na Katy.Stoi kilka metrów ode mnie i chyba liczy do 10,świetnie,wkurzyłam ją.
-Nic się nie stało.Powiem,jeszcze nie wiem kiedy,ale powiem.
-Ok.Do jutra.-posyłam jej uśmiech.
-Do jutra.

Katy

Idę w stronę swojego mieszkania.Cały czas mam w głowie słowa Vicky ''Nie powinniście mieć przed sobą tajemnic'',nigdy nie ukrywałam ani nie okłamywałam nikogo kogo kochałam,więc czemu teraz tak robię?Odpowiedz jest prosta,za każdym razem kiedy mówiłam prawdę byłam odrzucana,wyśmiewana i czułam,że ludzie się mnie boją,ale nie jestem taka jak inni,którzy chorują na tą chorobę w małej części nad nią panuję i to nie za sprawą tych tabletek czy może leków uspokajających,chociaż pewnie też pomagają,ale to też moja zasługa.Owszem kiedyś rzucałam się na ludzi o jakieś błahostki i musieli mnie powstrzymywać żebym nie skakała z okien a to było trzecie piętro,pewnie bym tego nie przeżyła,ale i tak nie miałam najgorzej.Chodziłam do szkoły dla chorych psychicznie,więc ja przy tych wszystkich osobach byłam niczym.Na moje szczęście moja choroba jest na niskim stadium,lekarzom po żmudnych staraniach,rozmowach z psychologami i psychiatrami oraz po końskich dawkach leków im się to udało,teraz nawet nie rzucam się na ludzi,nie mam napadów agresji jak ktoś mnie szturchnie,ale jednak to zostanie ze mną na zawsze,już zawsze kiedy się wystraszę będę miażdżyć ludziom ręce albo kiedy się zdenerwuje.Zatrzymuję się i spoglądam w bok,no tak, byłam już na miejscu.Obróciłam się na pięcie i weszłam do wnętrza kamienicy,w której mieszkałam.Weszłam po schodach na trzecie piętro.
-Powinni tu zainstalować windę.-stwierdzam i staję na przeciw drzwi od swojego mieszkania.Wyjęłam z kieszeni klucze,hmm... które są te właściwe?Zawsze miałam z tym problem.Sprawdzam po kolei wszystkie klucze jakie mam,po 4 próbach znajduję ten właściwy,naciskam na klamkę i wchodzę do środka.Zdejmuje buty i kurtkę po czym odwieszam ją na wieszak.Idę do salonu i siadam na parapecie,patrzenie na Londyn czy na jakikolwiek inny widok pomaga uporządkować mi moje myśli.Słońce powoli zbliża się do horyzontu.Spoglądam na moje dłonie pełne małych,jasnych blizn jednak są tam też blizny,które zostały po licznych szyciach a czemu moje ręce tak wyglądały?Kilka lat temu jak jeszcze chodziłam do szkoły rozbiłam niby szybę,prawdopodobnie kuloodporną.Kawałki szkła powbijały się w moje dłonie i oto mam.Wzdycham głośno na to wspomnienie, nawet nie wiem z jakiego powodu to zrobiłam.Schodzę z parapetu i w tym samym momencie rozlega się pukanie do drzwi.Podchodzę do nich i otwieram,moim oczom ukazuje się uśmiechnięty Liam.
-Zostawiłaś klucze po zewnętrznej stronie.-podaje mi je do ręki-Jeszcze by cię ktoś zamknął. -zaczyna śmiać się pod nosem.
-Dzięki.-rzucam klucze na szafkę obok mnie.Odsuwam się z przejścia aby chłopak mógł wejść -Chcesz coś do picia?
-A ty?
-Miałam robić herbatę.-uśmiecham się.
-To dla mnie też zrób i może jakiś popcorn bo wypożyczyłem film,tak na rozluźnienie.
-Ok.- idę do kuchni i wstawiam wodę.Przeszukuję szafki w poszukiwaniu popcornu do mikrofali-Przecież ostatnio kupiłam dwie paczki.-mamrotam do siebie kiedy nie mogę go znaleźć.Mam 100% pewność,że gdzieś jest bo nie oglądałam żadnego filmu ani nic z tych rzeczy.Sprawdzam w szufladzie obok i na samym wiesz leżą oby dwie paczki.Otwieram jedną,wyjmuję szarobrązową torebkę i wkładam ją na dwie minuty do mikrofali,w tym samym czasie woda na herbatę zdążyła się zagotować.Wlewam do dwóch kubków wrzątek i mieszam aby napoje szybciej się zaparzyły,nie słodzę ich,ponieważ ani ja,ani Liam nie słodzi herbaty.Zanoszę je do salaonu,który tak właściwie jest kuchnią dzieli te dwa pomieszczenia jedynie blat.Po chwili mikrofala informuje mnie,że popcorn był już gotowy.Wyjmuje torebkę z urządzenia i wsypuje jej zawartość do miski.Biorę popcorn i zajmuje miejsce na kanapie koło Liam'a.
-No czyli możemy zaczynać-stwierdza i włącza film.
-Co to w ogóle za film ?
-Na pewno Ci się spodoba.-za jakiś czas na ekranie pojawia się tytuł ''Sierpień w hrabstwie Osage''.Przytulam się do niego i splatam nasze dłonie.Spogląda na nie i przez dłuższy czas nie podnosi wzroku.-Co ci się stało w ręce?-prostuje się i siadam na przeciwko niego.
-Chciałam ci powiedzieć o tym od dawna.-mówię niepewnie i patrze na niego,gładzi kciukiem moją dłoń.
-O czym? Samo okaleczasz się?-mówił gorączkowo.
-N-nie to zupełnie coś i innego.-poczułam gulę w gardle.
-Czyli?
-Ja jestem..-zrobiłam krótką pauzę-J-ja jestem chora,chora psychiczne.-poczułam jak moje oczy robią się wilgotne.On natomiast nic nie mówił tylko dalej gładził moją dłoń.Chyba chciał żebym mówiła dalej.-Choruję na zespół czy chorobę Huntingtona* głównymi objawami jest agresja,nadpobudliwość itp.
-Ale ty nie jesteś jak inni chorzy.
-Nawet nie wiesz ile mnie to kosztowało.
-Nigdy nie zachowywałaś się tak,tak ja ci co...-przezywam mu.
-Bo biorę leki,bo potrafię to zamienić na taniec,bo brałam niezliczone ilości leków uspokajających nawet do dziś je biorę.
-Czyli dlatego zaczęłaś tańczyć?-spojrzał prosto w moje oczy.
-Tak w większej mierze.
-A twoje ręce?-milczałam.-Katy?-przełknęłam głośno ślinę.
-Ja wybiłam nimi sz-szybę.-pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.-Wiesz ja tracę panowanie nad sobą tylko jak się bardzo boję albo jeżeli bardzo się zdenerwuje,wtedy nie panuję nad niczym,nad sobą,tym co mówię,tym co robię ani z jaką siłą.
-A czemu nie powiedziałaś mi tego wcześniej?
-Bo bałam się.
-Czego?
-Tego,że zareagujesz tak jak wszyscy.
-Wszyscy czyli kto?
-Moje ''koleżanki'' , które jak to wyszło na jaw zaczęły się ze mnie wyśmiewać i ci ''odważni'' chłopcy,którzy zwiewali z prędkością światła i zapominali o moim istnieniu.Bali się mnie i tak właściwie mieli czego.
-Ale czy widzisz żebym zwiewał czy coś w tym guście?-posłał mi ciepły uśmiech.
-Nie...
-----------------------
*sprawdzicie w Google
-------------------------------------
Hej!Jak dawno tu nic nie dodawałam,ale jest nawet długi.Więc Katy powiedziała Liam'owi i to był ten moment z fajerwerkami itp. bo wyszedł dosyć monotonny i dużo w nim wspomnień.Następny rozdział dodam w przyszłym tygodniu i postaram się pisać go codziennie po trochu
 

 
Victoria

-O.Mój.Boże.-szepczę do siebie przy czym zakrywam na chwilę usta ręką.Wszyscy się na nas gapią, bo patrzenie to już raczej od minuty nie jest.Co chwile słychać dźwięk robienia zdjęć.Zabieram rękę z moich ust.Zdaję sobie sprawę z tego, że moje milczenia mu nic nie ułatwia.Wypuszczam z siebie powietrze.''Teraz to powiesz.O patrz on zaczyna wstawać.'' mój umysł ma rację, Loueh już stoi.To mi tylko ułatwia sytuację.-Pewnie, że tak idioto!-Wskakuję mu na plecy.Zaczyna się kręcić w kółko, ale zaraz przestaje.
-Dawaj rękę,rumunie.
-Proszę, murzynie.-pewnie większość osób ma nas za jakiś popaprańców, którzy wyrwali się z psychiatryka.Wkłada mi na rękę pierścionek.Podnoszę rękę, oglądam ją, pierścionek i każdy palec z osobna.
-Z tym pierścionkiem to nie zbyt zaszalałeś.-żartuję.
-Wiem, że takie lubisz.
-No coś ty, nie wiedziałam.-śmiejemy się jeszcze bardziej i jeszcze głośniej.Po co być normalnym, skoro można być narzeczoną Louis'a Tomlinson'a? Z resztą, ja poważna? Nigdy w życiu.Ja się śmiałam nawet na najbardziej poważnych apelach szkolnych.Zawsze mi się za to obrywało, ale co z tego.-A tak w ogóle to gdzie idziemy?
-Hmmm... chyba do sklepu.
-Pierdolisz?
-Nie.-kolejna seria śmiechu.
-Ogarnijmy się.-stwierdzam
-Po co skoro zaraz znowu będziemy się zwijali ze śmiechu?
-Louis'ie nie zapominaj, że jesteś ojcem i nie wypada Ci się tak już zachowywać.-mówię udając najsztywniejszą babcię świata.
-Hahahahahahahahaha, nie.Pamiętasz forever young?
-Myślisz, że nie ''wyznaję''?
-Skąd, że.-zauważam jakiś sklep z artykułami dziecięcymi.Łapię go za rękaw i ciągnę w stronę sklepu.
-Gdzie ty mniesz ciągniesz?Pewnie chcesz mnie zgwałacic.
-Tak Louis z pewnością, ja cię zgwałcę.
-Kto wie.
-Może lepiej ty już się nie odzywaj.-jesteśmy przed wejściem do sklepu.
-Czyli tu zginę.- robię facepalm.
-Chodź i nie pytaj się po co, bo chyba naprawdę ci coś zrobię.
-Czy ty mi grozisz?
-Tak.
-Wiesz, że...
-Tak, wiem, że groźby są karalne.Możesz już być cicho?
-Hmmmm... Nie.- uśmiecha się głupkowato, ale czekaj, on cały jest głupkowaty.

*2 godz. później*

Jesteśmy pod domem chłopaków, jak gdyby nic wchodzimy do środka.

-Cześć!-drzemy się na całe pomieszczenie.
-Rodzice w buszu was pukać nie nauczyli?-pyta rozbawiona Kat... O patrzcie Kat wróciła!Ja to mam zapłon...
-Najpierw trzeba by było mieć drzwi.-znowu śmiech.Doszłam do wniosku, że 3/4 swojego dnia spędzam na śmianiu się.
-Możecie mi wytłumaczyć co to za akcja na Twitter'ze?-Harry pokazuje nam telefon.Na pierwszym miejscu jest oczywiście hasło ''#VictoriaAndLouisEspousals'' .Pokazuję wszystkim rękę.
-O Jezusie.Zaręczyliście się!-Wydziera się prze szczęśliwa Rose.Wszyscy wiemy, że marzy o bajecznym ślubie.
-Tak.
-Ja wyjechałam tylko na tydzień a czuję się jakby mnie z wami jakiś pół roku nie było.-stwierdza Kat.
-Mamo co to znaczy, że wujek i ciocia się zaręczyli?- pyta zdezorientowana Chloe.
-To znaczy, że prawdopodobnie nie długo wezmą ślub.
-Ale super!
-A tak odchodząc od tematu.-Lou przez chwilę milczy.-Victoria mnie zgwałciła!
-Tak z pewnością!Ciekawe czym?
-To jest tajemnica rządowa.-robi się na chwilę poważny.
-Kochanie nie pytaj.-zwraca się do Chloe Kat.
-Dobrze mamo.Chyba nawet nie chcę wiedzieć o co chodziło.
-I dobrze.Victoria wiesz, że zgłosi...
-Tak wiem, może tego w 100% nie popieram, ale wchodzę w to.
-To jutro o 120 a.m. trening.
-Tam gdzie zawsze?
-Tam gdzie zawsze.
-Czyli robimy reaktywacje?-pyta uradowana Katy.
-I to w wielkim stylu.
-Tylko mi się tam nie pozabijajcie na tym parkiecie.-Grozi nam palcem Liam.
-Dobrze kochanie.-Katy daje mu całusa w policzek.Ciekawe czy mu już powiedziała o chorobie.Wiem, że się jej wstydzi, ale to w końcu jej chłopak, można by rzec wymarzony.Wiem, że boi się odrzucenia, ale Liam taki nie jest, chyba...

*2 tygodnie później*

Juto mamy pierwszy casting, przez te 2 tygodnie zrobiłysmy chyba więcej niż przez ostanie pół roku.

-Możemy zrobić sobie krótką przerwę?- pyta zdyszana Hayden.
-Co? Nie jesteś przyzwyczajona? Z tego co wiem to Tay was nie oszczędzała.
-Rose!-Kat rzuciła w jej stronę jedno ze swoich groźnych spojrzeń.
-Hayden ma rację.
-Wiecie co chyba na dzisiaj to już koniec.-stwierdza Kat.
-Kat czy wszystko z tobą w porządku?
-Siedzimy już tu bite 7 godzin a jutro mamy casting, więc przyda się też odpocząć.
-To co?Do zobaczenia jutro.-mówi Hayden.
-Do jutra.Jutro o 80 a.m. u chłopaków.Pamiętajcie.
-Nie wiem gdzie to jest.-mówi speszona Hayden.
-Przyjdź rano do mnie to pójdziemy razem.-oferuje jej Katy bo jako jedyna dała jej swój adres.Żegnamy się i przebieramy, w pośpiechu doganiam Katy.
-Katy mogę mieć do ciebie jedno pytanie?
-Jasne.
-Powiedziała Liam'owi, że jesteś...-przerywa mi...
-------------------------------------------------------------------------------
Witajcie!Jeju jak dawno mnie tu nie było, ale miałam kilka problemów i jakoś tak opowiadanie zeszło na drugi plan, ale teraz powracam!Ten rozdział wyszedł taaaaki długi, wesoły i w końcu pojawia się reszta bohaterek.Jak tak czytam ten rozdział to co trochę albo ja się śmieje, albo ktoś w opowiadaniu, ale ja już nie przedłużam.To czytujcie!

P.s.:Hayden wygląda jak Eleonor, nie wiem czemu, ale nie to nie może być Eleonor tylko ja sobie jakąś Hayden wymyśliłam.A tak szczerze mówiąc to nie wiem jak się to imię pisze i nawet nie wiem czy takie istnieje .
  • awatar ♥ HEART ATTACK ♥: OMG...Boże jaka BEKA z tego ,,daj ręke rumunie'' xD Masz pomysły aby mne rozbawić dziewczyno !!!! XDD Ale fajnie że Lou się jej oświadczył *U* Przepraszam że tak długo mnie nie było ale teraz mam wiele na głowie. Dodatkowe lekcje + przygotowania do egzaminy gimnazjalnego (Tak jestem w 3). Masakra... Może wieczorem dodam nowy rozdział ale zobaczymy ;D Rozdział BOOOSKI! I Dodaj szybko nowy Plisssss!! <3 Kocham!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Victoria

-A to będzie chłopiec czy dziewczynka?
-Dziewczynka
-To ja może doradzę coś klasycznego, czyli różowy.-wskazuje na kolejny wzornik.Nie wiedziałam, że jest tyle odmian różowego...Louis na mnie spojrzał, gdy zobaczył moja minę myślałam, że padnie tam na podłoge ze śmiechu.
-To może ten.- wskazuję na pudrowy róż, ale nie jestem tego wyboru pewna.
-Idealny wybór dla dziewczynki.To ile będzie do pomalowania?-Louis tam wszystko objaśnił i po chwili mieliśmy w wózku 2 pudła farby.Przeszliśmy do oświetlenia.Był tam mnóstwo żyrandoli i lamp, ale ja już chyba wiedziałam, który będzie się nadawał.
-Lou może weźmiemy ten?Najprostszy, ale chyba będzie pasował idealnie.-wskazuję na mojego ''wybrańca''.
-A nie zbyt hmmm...taki dorosły pokój dla dziecka?
-Ale popatrz zanim się obejrzymy ona będzie miała 12 lat i już nie będzie chciała pokoju pełnym księżniczek.
-Może masz rację.
-To ten wybieramy, tak?- nagle znikąd zjawił się tan gościu.
-Tak.-kolejna rzecz ląduje w naszym wózku.
-Dobra mamy już farbę i oświetlenie zostały jeszcze meble.
-Możemy kupić w Ikei.
-A może najpierw pomalujesz tan pokój i wtedy pomyślimy nad meblami?
-Ok, ale muszę się uwijać.-podeszliśmy do kasy, kasjerka wszystko policzyła i powiedziała cenę, miałam już zapłacić, ale ten ciołek mnie wyprzedził.Biorę pudełko z żyrandolem i idę do auta.
-To już mi nie pomożesz?-podleciał do mnie Louis.
-Kto płaci ten nosi.
-Taka jesteś?
-Nie gadaj tylko otwieraj te drzwi, murzynie.
-Ja murzyn? To ty jesteś rumun.
-Otworzysz ten samochód czy nie?
-Już, już.-kliknął ''magiczny przycisk'' i auto było otwarte.Włożyłam pudło do bagażnika i wsiadłam do auta, zaraz przyszedł Lou.Ruszyliśmy w stronę centrum handlowego.
-A tak w ogóle czemu jedziemy moim autem?- zapytałam się.
-Bo tak.
-Odpowiedź godna murzyna.
-Cicho siedź rumunie!
-Ten rumun ma twoje dziecko i jedziesz autem tego rumuna.
-Bo ty jesteś wyjątkowym rumunem.
-Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego o swoim murzynie.-zaczęłam się śmiać.
-A rumun z czego ma zaciesz.
-Z murzyna.
-Dobra ogarnij się bo zaraz wysiadamy.- za chwilę już byliśmy w centrum handlowym.Rzesze wlepionych w nas oczu.Na chwilę stajemy.
-Zaczekaj chwilę.- wyszeptał mi do ucha i zniknął gdzieś.Szukałam go wzrokiem, gdy nagle ktoś obrócił mnie wokół własnej osi i stanęłam z nim twarzą w twarz, to był on,Louis.Klęknął na jednym kolanie i wyciągnął małe pudełeczko, w którym był pierścionek.Delikatny, srebrny z czterema diamencikami.
-Victorio Black, czy wyjdziesz za mnie?- powiedział, w jego głosie można było wyczuć duży stres...
--------------------------------------------------
Jej!Tak szybko dodałam kolejny?Ja nie mogę! A le w końcu w tym moim opowiadaniu praktycznie nic się nie dzieje...Dobra wróćmy to tego żyrandola to jest najzwyklejszy okrągły z takiego białego jakby papieru z Ikei.I ostrzegam was, że następny dział nie będzie szybko bo wyjeżdżam na wakacje podajże na tydzień.
  • awatar ♥ HEART ATTACK ♥: Aaaaaaaaaaaaa........ Louis sie jej oswiadczyl !!!!!! No ja nie moge ! Ale faaajnie ! Kurde nie moge sie doczekac normalnie <3 A tak wgl to caly czas leje i nie moge przestac z tego rumuna i murzyna jprdl jakie sprzeczki ha ha ha ha ! Milych wakacji kochana i abys nabyla pomysly i wene :* Wracaj szybko bede tesknic !!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Victoria

Jest środek nocy a ja nie śpię tylko myślę o tym, że wywalili mnie ze studiów.Świetnie będę uznawana za idiotkę i że jestem na utrzymaniu Louis'a.Ja tego nie chcę.Mogłam być jedną z najlepszych szefowych kuchni w Wielkiej Brytanii a tu dupa!Musiałam spotkać Louis'a, mieć w dupie zajęcia i zajść w ciąże.Kat mówiła, że chce nas zgłosić do You Can Dance'u, ale jak ja teraz w ciąży będę z nimi tańczyła? Mój świat się wali!Co z tego, że będę matką czy oni wiedzą jak kurwa taki poród boli?! Nie sądzę.Spoglądam na zegarek, 26 a.m. Louis już dawno śpi.Nie wiedziałam, że on potrafi się tak szybo rozpakowywać i jeszcze obiecał pokój dla Lou, i zaręczyny, i ślub...

*rano*

-Kochanie wstawaj!-drze się Lou.
-No przecież wstałam.-siadam na przeciwko niego.
-Chyba ktoś tu się nie wyspał.-uśmiecha się.
-Bo zorientowałam sie, że przez ciebie wywalili mnie ze studiów!
-Czemu przeze mnie?
-No tak przez resztę też.
-Ale po co ci studia skoro masz mnie... i Lou?
-Żeby wszyscy nie myśleli, że jestem z tobą dla kasy.Użyj wreszcie mózgu!
-Ale przecież Kat was zgłosiła do You Can Dance.
-Jak to zgłosiła?
-No normalnie zgłosiła.Pierwszy casting macie za 2 tygodnie.Nie mówiła ci?
-No coś tam wspominała, że chce nas zgłosić, ale nie, że zgłosiła!
-Zadzwoń do niej i zapytaj się o to wszystko.
-Jest teraz w Irlandii, nie będę jej zakłócać odpoczynku.
-A kiedy wraca?
-Za tydzień.
-Czyli będziecie miały tydzień żeby wszystko było na per-fect?
-Tak. Wiesz w wykonani Liam'a brzmiało to lepiej i jeszcze te kocie ruchy.- wybuchnęłam śmiechem.
-Zaczynam podejrzewać, że ty kręciłaś z Leeroy'em.
-A ty z Angeliną.
-To nie byłem ja!
-Taaaak, dalej to sobie tak tłumacz.-siedzimy przez chwilę w milczeniu.
-No to teraz awansowałaś z kuchareczki na tancereczkę.- zaczyna się śmiać a ka walę go poduszką po głowie i zrzucam z łóżka.
-Mi się tak tylko zdaję czy ty miałeś robić pokój dla swojej córki?
-Ale przecież sam na zakupy nie pójdę.
-No tak, bo zapodasz samolociki i autka.
-Nie moja wina, że chciałbym mieć syna.
-Dobra, idź się ubierać.
-Ej, chyba ja to powinienem powiedzieć.
-Jesteś gorsz niż baba jeśli chodzi o szykowanie się.- poszedł do łazienki, ja tym czasem założyłam luźniejszy T-shirt żeby aż tak bardzo nie podkreślać mojego brzucha, który nagle zaczął rosnąć, i czarne leginsy 3/4.Teoretycznie byłam już gotowa, zostało tylko się uczesać i tyle, nie potrzebowałam makijażu.

*1 godz. później*

Dotarliśmy pod sklep z artykułami budowniczymi.

-Ale ty wybierasz te wszystkie gładzie czy co tam ci będzie potrzebne.
-To zależy, do którego pokoju.
-No to tego, który robi za pój gościnny.
-Wystarczy wybrać farbę, oświetlenie i meble.
-Tylko?
-Przecież tam wszystko jest wypisz wymaluj, a zresztą ja nie znam się na remontach.
-Ale chyba umiesz pomalować pokój, zamontować żyrandol i skręcić półkę z Ikei?
-Jasne, to teraz wybieraj kolor ścian królowo.-pokazuje mi ręką różnie wzorniki kolorów.
-Głąbie, przecież wiesz, że nie mam do tego głowy.
-W czymś mogę pomóc?-podszedł do nas jakis koleś z obsługo klienta czy czegoś tam w każdym bądź innym razie chciał nam pomóc.
-Tak chcielibyśmy urządzić pokój dla dziecka a żona kompletnie nie wie jaki kolor by się nadawał.-Żona, żona, jak kurwa żona? Że ja żona? To chyba będą wyjątkowe zakupy...
--------------------------------------
Dobra jest kolejny, bo jedna osoba mnie do tego zmotywowała.Rozdział nawet mi się podoba, ale mam do was prośbę bo sama nwm na jaki kolor mają być te ściany pomalowane xD Myślałam nad zielonym, żółtym, różowym i miętowym ale nwm.
  • awatar Larra Stylinson ♥.♥: @♥ HEART ATTACK ♥: Ojeju dziękuję :*
  • awatar ♥ HEART ATTACK ♥: Ooooo...Niech pójdą na ten You Can Dance z Kat *.* Wtedy będzie tancerka w ciąży ha ha ha ha xD Nie no genialny rozdział xD ,,Głąbie'' ha hah xD I jeszcze to ,,Per-Fect'' ,,W wykonaniu Liam'a brzmiało to lepiej'' Nie no leże i nie wstaje ha ha ah !! xDD Kocham te twoje opowiadanie dziewczyno <3 Niech będzie Lóźźźowy! Taki dla dziewczynki <3 hah <3 Szybko dawaj następny kochana! Nie dawaj mi długoo znowu czekać ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*tydzień później* Victoria

-Kochanie wstawaj.-szeptał mi do ucha Louis.
-No przecież wstałam.-usiadłam na przeciwko jego przecierając swoje oczy.
-Proszę.-daje mi torebkę.Od tygodnia dzień w dzień daje mi a raczej nam prezent.Tym razem był to milutki kombinezon na zimę, który przypominał pandę. Lou miała wszystko związane z pandami, bo w końcu jak to Louis mówił to będzie Lou Little BooBear.
-Zaczynam się bać, że kiedyś pomylę swoje dziecko z pandą.
-Jeśli tak to, to będzie wyjątkowo śliczna panda.-śmiejemy się przez chwilę.
-Wiesz może zamieszkamy u mnie?
-Dobra powiem chłopakom żeby przestali zjadać twoje jogurty, które tak bardzo uwielbiasz z kiszonymi ogórkami.-zaczyna bawić się końcówkami moich włosów a mi w jednym momencie zrobiło się niedobrze.
-Nigdy więcej Louis mi o tym nie przypominaj!
-Kobiety w ciąży mają różne zachcianki,
-Wracając do tematu.Chodzi o to, że Lou będzie się w nocy budziła i płakała a wy będziecie niewyspani i w ogóle.
-Może, ale...
-Nie Louis nie będziecie chodzić pół przytomni bo Lou nie spała w nocy i płakała.
-Czyli wyboru nie mam.- zaśmiał się.
-No możesz zostać z chłopakami.
-Już to widzę.No to zaczynam się pakować.Ale najpierw...-wyszedł z pokoju- Wyprowadzam się!-wydarł się na cały dom.Zaraz przyleciała trójka chłopaków.
-Co?Czemu?-dochodził Harry.
-Bo wyjadacie jogurty Victorii, które tak bardzo lubi jeść z...
-Spróbujesz dokończyć a zginiesz marnie!
-Ale przecież ja nic nie mówiłem.
-A jaki jest prawdziwy powód?-mówił przez śmiech Liam.
-Że nie chcę żeby Lou was budziła w nocy swoim płaczem.T to już postanowione koniec kropka!
-No dobra, ale będziemy tęsknić za twoimi zachciankami.-wszyscy wybuchli śmiechem, no prawie wszyscy.
-Ja tam w tym nie widzę nic śmiesznego.Zobaczcie jakie będą miały zachcianki Rose, Katy i Elisa.
-Z Elisą to zaszalałaś.
-No wiem.

*2 dni później*

-Jak dobrze wrócić do domu.-upadam na kanapę a Louis zaczyna przeglądać wszystkie podła, w których były jego rzeczy.Coś tam mamrotał pod nosem.
-Wiesz przydało by się zrobić Lou jakiś pokój czy coś w tym stylu.
-A będą tam pandy?
-No raczej panie budowniczy.-uśmiecham się od ucha do ucha.
-A dostanę buziaka kuchareczko?
-Nie za kuchareczkę.
-Przepraszam, ale to nie ja poszedłem na gastronomię.
-Ty na nic nie poszedłeś.
-No tak, ale to ja zarabiam na tą rodzinę.
-Ty nawet mi się nie oświadczyłeś.
-Ale kiedyś to zrobię.
-No właśnie, kiedyś.
-Gdzieś ci się królewno śpieszy.
-No niby nie, ale zanim Lou się urodzi...
-Będą zaręczyny, będzie ślub, będzie wszystko!Tylko troszkę później.
-Dobrze, że w ogóle będzie.-daję mu buziaka w policzek...
---------------------------------------------------------------------------------
To jest 69-ty wpis xD a ten rozdział jest z okazji moich zacnych urodziny Ten rozdział nawet przypadł mi do gustu a najbardziej Lou Little BooBear nie sądziła, że jestem w stanie coś takiego wymyślić.Jeszcze chciałam przeprosić za moją przerwę w pisaniu działów, ale byłam na wyjeździe. Więc Czytujcie!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Victoria

-A wyobraź sobie, że ja też znam twojego tatę i...
-Louis uświadom sobie, że miałeś wtedy 11 lat!
-Ale ja i tak wiem swoje.-pokazał mi język.
-Jak zresztą zawsze, ale teraz skończyły się dobre czasy i strzelam FOCHA!
-A czy ja kiedykolwiek strzeliłem FOCHA?
-Każesz mi wymieniać?
-Tak.
-No to mamy zajęcie na kolejny tydzień.
-Na pewno nie było tego aż tak dużo.-stwierdza Elisa.
-On strzela FOCHY częściej niż my wszystkie razem wzięte.
-Dalej niewierze.
-Dobra!Niech wam będzie.Więc pierwszy raz na placu zabaw, a zapomniałam wam powiedzieć, że Louis strzelał FOCHY zanim stało się to modne, potem kolejnego za jakąś godzinę i 5 kolejnych jak wracaliśmy do domu, następnego jak przyszedł się do mnie nażreć...
-Nie moja wina, że akurat wtedy twoja mama robiła to co akurat lubiłem.-wtrącił Louis.
-Ty to miałeś nosa do tych spraw.-wszyscy zaczęli się śmiać-Wracając do twoich FOCHÓW.Następnego strzelił w przedszkolu podczas śniadania...-znowu ktoś mi przerywa.
-Może skończmy na tym FOCHU bo coś mi się zdaje, że ty wcale nie żartowałaś.
-Mówiłam.
-Ale z pewnością te wszystkie FOCHY nie były tylko na ciebie.
-Kotku były.
-Jak ja mogłem się na ciebie tyle obrażać-przytulił mnie czule.
-Nieprawdopodobne, a jednak.-nastała chwila ciszy.No własnie, chwila...
-Ale twoja mama naprawdę robiła pyszne płatki z mlekiem.-nastała wielka fala śmiechu.
-Jak można robić pyszne płatki z mlekiem?- zapytał Liam.
-Uwierz mi, że można.- i tak się już śmialiśmy przez resztę dnia i tak właściwie mijał tak każdy dzień do póki Niall,Kat i Chloe pojechali do Irlandii do rodziny Niall'a, pech chciał, że akurat w tym dniu miałam kolejną wizytę.

Katerina

Nareszcie wylądowaliśmy na lotnisku, Chloe tak roznosiło, że jeszcze trochę i ten samolot by tu nie doleciał.

-Jeszcze tylko zostało dojechać Mulligar.
-O nie!Ja chcę już do babci!-zaprotestowała Chloe.
-Ewentualnie możemy TERAZ jechać do dziadka.
-Tak!-nastała chwila ciszy.-Tatusiu dlaczego babcia i dziadek nie mieszkają razem?
-Bo moi rodzice dawno temu wzięli rozwód i nie mieszkają razem, ale dokładniej ci to wszystko wytłumaczę jak będziesz starsza.Okej?
-Okej.A możemy już jechać do dziadka?
-Oczywiście!Ścigamy się do wyjścia?
-Yhym.Na a 3.To 1...2..i 3!-popędzili w kierunku wyjścia.Mi pozostało tylko z nimi z tymi wszystkimi bagażami za nimi pędzić.Później jakoś się tam do nich doczłapałam.Zapakowaliśmy się do taksówki i zaraz dojechaliśmy pod dom taty Niall'a.Co prawda byłam trochę zestresowana, ale kto by nie był w takiej sytuacji w końcu poznam ojca mojego dziecka.Staliśmy już pod drzwiami.Niall zapukał do drzwi po chwili otworzył jego tata.
-Dziadek!-mała rzuciła mu się na nogi.
-To ty jesteś Chloe.Jesteś jeszcze ładniej niż na zdjęciach.-podniósł swój wzrok na mnie.-A ty pewnie jesteś Katerina, to już wiadomo po kim ty jesteś taka ładna.
-Dziękuje, ale proszę niech mi pan mówi Kat, moim zdaniem moje imię jest takie oficjalne.-weszliśmy do środka, mieszkanie taty Niall'a wydawało się być tak ciepłe,przytulne i rodzinne.Oczywiście nie zabrakło masy zdjęć Niall'a z okresu dzieciństwa, ale wiem, że u moich rodziców w domu jest tak samo.Pierwsze z czym kojarzy mi się mój dom to masa zdjęć na ścianach.Wizyta przebiegała bardzo miło, jednak nie było się czego obawiać.Przyszedł czas żeby jednak jechać do mamy Niall'a, bo pewnie się już tam nieźle wyczekała.Po jakiś 15 minutach byliśmy już w drodzę.
-Przecież dziś Victoria ma wizytę!-wydarłam się na cały głos.Całe szczęście, że nie jechaliśmy taksówką ani pociągiem.
-Noooo tak i mają z Louis'em dzwonić jak będzie już po badaniu.
-A, o której geniuszu mają tą wizytę?
-Ja takich rzeczy nie wiem.
-To ja cię oświecę.O 10 p.m. a jest?
-No w pól do drugiej...Aaaaaa.-w tym momencie zadzwonił telefon.Włączyłam na głośno mówiący.
/-Hej!Wy już chyba na miejscu?
/-Tak.Ale co prawda jeszcze nie w miejscu docelowym.
/-Ale wy już od jakiejś godziny powinniście być w Mulligar.
/-Odwiedziliśmy jeszcze mojego tatę i trochę nam zeszło.No, ale dość o nas teraz wy opowiadajcie.
/-Więc za 3 miesiące powitamy na świecie...
/-MAŁĄ LOU!!- wydarł się Louis...
----------------------------------------
Więc jest oto następny, tak bardzo wyczekiwany przez jedną osobę, ale nie mogłam wcześniej napisać, bo byłam na wyjeździe z dziadkami, ale już dość o tym, wróćmy do działu.Więc jednak ktoś mnie przechytrzył i zgadł, że to będzie dziewczynka!Czyli nie długo zbliżamy się do końca.Jej zacznę już pisać trzecie opowiadanie a nie jestem z wami nawet rok, ale już nie długo .A propo trzeciego opowiadania to już prawie wszystko jest na tip-top.Ojojojoj jak się rozpisałam.To ja już nie zanudzam, zostało mi tylko do powiedzenia : ''No to czytujcie!''

P.s.:Wy też nie możecie się doczekać premiery ''The Best Song Ever''?
  • awatar Another Life....: MAŁA LOUUUUU!!!! Ojej nie moge się jej już doczekać normalnie...Już sobie ją wyobrażam.. *.* Genialny rozdział i nie moge doczekać się nestępnego!!!! P.S...Teraz ja jestem na wyjeździe ale oczywiście mnie powiadom o następnym!!!! P.Sx2 OCZYWIŚCIE ŻE SIĘ NIE MOGE DOCZEKAĆ..NORMALNIE SIĘ JARAAAAM! MAM NADZIEJE ŻE POBIJEMY TYM RAZEM REKORD!!!!!!! ;** kocham!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ten rozdział jest zadedykowany : directionerforever69.pinger.pl/
--------------------------------------
Victoria

-O co chodzi?-pytali zaciekawieni chłopcy.
-O nic szczególnego.
-Jak to nic szczególnego to powiedz.
-Musimy już jechać.- Louis złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.Ja się zaśmiałam i machnęłam ręką co miało oznaczać ''cześć''.Wsiedliśmy do auta, Louis ruszył.
-Chyba się na mnie nie gniewasz?Przynajmniej aż tak żeby się do mnie nie odzywać.- on się tylko zaczął śmiać.-To miało znaczyć ''nie''?- przytaknął.
-Dlaczego myślałaś, że jestem na ciebie zły?
-Bo... albo czekaj.-zaczęłam przeglądać zdjęcia w telefonie i znalazłam.Zdjęcie, na którym Lou jest przebrany za wróżkę i nie to żeby jeszcze miał na sobie stanik swojej mamy, który był wypchany miśkami.-Bo to.-wskazuje na ekran telefonu, on jeszcze bardziej się śmieje po chwili do niego dołączam.
-Nie wiem pod czego wpływem byłem, ale musiało być naprawdę mocne.- dojechaliśmy na miejsce i weszliśmy do budynku.Kierowałam się za Lou bo w tym miejscu jak Boga kocham jeszcze nigdy nie byłam.Dotarliśmy pod właściwy pokój, pielęgniarka wprowadziła nas i kazała mi się położyć na tych sławnych łóżkach w gabinetach lekarski, zaraz potem przyszła pani doktor.Wyglądała mi na młodą, ale może to przez ten uśmiech.
-Dobrze.To co zaczynamy?-powiedziała, ja przytaknęłam.Posmarowała mój brzuch chłodnym, przeźroczystym żelem i zaczęła jeździć tym dziwnym urządzeniem, którego nazwy nie znałam.Jej oczy były wbite w ekran monitora.- No proszę bardzo 5 miesiąc.
-Ale jak?5 miesiąc i ja mam taki mały brzuch?
-Są takie przypadki, w których dziecko układa się w taki sposób, że przez długi czas ma dużo miejsca a brzuch tak nie rośnie.To dla pani nawet dobrze, ponieważ jest mniejsze ryzyko, że po ciąży będzie miała rozstępy.
-No z jednej strony dobrze a z drugiej byłam pewna, że to dopiero 3 miesiąc czy coś koło tego.
-No cóż bywają i takie przypadki, ale z tego co widzę za miesiąc będzie można powiedzieć czy to dziewczynka czy chłopiec.- spojrzałam Louis'a, na jego twarzy pojawił się taki uśmiech ja stąd do Polski.Badanie trwało jeszcze jakieś 5 minut potem pani dała mi zdjęcia USG i umówiliśmy na następną wizytę.
-A i proszę mi mówić Margaret.- powiedziała na wyjściu.Moim zdaniem to dobrze, że nie będę musiała mówić tak oficjalnie i w ogóle.W czasie drogi powrotnej cały czas wpatrywałam się w zdjęcia naszego dziecka.Nawet nie wiem kiedy Lou zatrzymał się w sklepie po ramki na zdjęcie.Kiedy weszliśmy do domu oczywiście przywitano nas bardzo ciepło.Cała 8 naszych przyjaciół.
-A to nasze małe Louisiątko!-krzyknęłam i pokazałam wszystkim zdjęcie.
-Albo Victoriątko.-dostałam całusa w policzek.
-Będziesz miała małą dzidzię ciociu?-zapytała mała Chloe.
-Tak.
-A dlaczego nic nie mówiłaś, że jesteś w ciąży?
-Bo sama nie wiedziałam.To już 5 miesiąc.- wszyscy otwarli buzie ze zdziwienia.
-Ale nie widać!- dociekał Zayn.
-Bo nasz wspaniałomyślna Lou lub wspaniałomyślny Tommy zadbał żeby mamusia nie miała rozstępów.
-To już macie wybranie imiona.Jak słodko.-przyznała Rose, no bo co tu ukrywać uwielbiała dzieci.
-A powiedziałaś już rodzicom ?-zapytał Niall.
-A powiedziałeś już rodzicom?
-O czym?
-O naszej małej gwieździe, Chloe.
-Yyyy...No..właśnie...dziś miałem powiedzieć.
-No pozostańmy przy wersji, że ja też.Ale ty pierwszy.
-No dobra, tylko cicho bo dzwonie.-wszyscy okrążyliśmy blondyna, wybrał numer i włączył na głośno mówiący.
/-Cześć mamo.Wiesz chciałem powiedzieć ci coś bardzo ważnego.
/-Wiem, że masz córkę i bardzo się z tego cieszę!To kiedy nas odwiedzicie?
/-Ale skąd wiesz?
/-No przecież umiem czytać.To kiedy wpadniecie?
/-Wiesz zbliżają się wakacje i będę miał wolne przed trasą to postaramy się was odwiedzić.
/-Bardzo się cieszę.To do zobaczenia.
/-Do zobaczenia.-rozłączył się.
-No to teraz ty.
-Skoro twoja mam już wiedziała to ja się boję o czym już wie moja mama.
-Oj już nie przesadzaj.-zrobiłam tak jak Niall wcześniej.
/-Hej mamo!Wesz ma ci coś bardzo, ale to bardzo ważnego do powiedzenia.
/-obiłaś rekord w jedzeniu żelków?Znowu?- wszyscy zaczęli się śmiać.
/-Nie, ale miło, że już wiedziałaś, ale nie to chciałam ci powiedzieć...Chodziło o to, że..że..no, że jestem...w-w-w-w ciąży a dokładnie w 5 miesiącu.
/-To wspaniała wiadomość!Tylko dlaczego tak późno mi o tym mówisz?
/-No bo ja sama nie wiedziałam.
/-No może ci to jakoś wybaczę.No wiesz muszę już kończyć to pa!A i pozdrów Louis'a od taty.
/-No pa z pewnością przekaże.-rozłączyłam się.
-Louis masz wpierdol od mojego taty.Cieszysz się?
-Ale twoja mama mówiła co innego.
-Jakbym nie znała swojego taty...
----------------------------------------------------
Więc jet kolejny, czy mi się podoba to już inna kwesta, ale ważne żeby wam się podobał.Więc ten rozdział jest taki przed wakacyjny, bo przecież od jutra wakacje!!Cieszycie się?Bo ja bardzo.No to czytujcie!!
  • awatar ♥ HEART ATTACK ♥: OMG..O.o że niby 5 miesiąc? hahaha xD To się zdziwiłam... No i wogóle świetny rozdział, Niall powiedział swojej mamie o Chloe a Vicki powiedziała swojej o małej bądź małym ale ja głęboko wierze że będzie to dziewczynka :D Nie moge doczekać się aż urodzi ^^ Szybko dodawaj następny kochana! Dziękuje za dedykacje..Miło mi <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Victoria

-Victoria przecież wiesz, że jestem idealnym materiałem na ojca.- Louis objął mnie w talii.
-Ta, to zależy, od której strony.-powiedziałam, żartobliwie.
-Ejj.
-No nie przejmuj się tym tak.Przecież wesz, że wiem.- przytulam go i uśmiecham się jak najszerzej potrafię w tej sytuacji.
-A jak będzie miał lub miała na imię?
-To raczej oczywiste, że jak chłopak to Tommy.- odparł Louis a ja się zaśmiałam.
-A dziewczynka?
-Może Lou?-spojrzałam się w jego oczy.
-Lou... Lou Tomlison. No wprost idealnie. - dał mi całusa w policzek.
-No wiem.

Reszta dnia jakoś zleciała.Louis starał sobie wyobrazić nasze dziecko, ale coś mu nie wychodziło.Tak szczerze spodziewałam się o wiele innej reakcji, czyi coś typu:''No cóż trzeba będzie sobie jakoś z tym poradzić'' albo, że będzie kazał mi je usunąć.Cieszę się z takiej reakcji, ale nie tylko ze strony Louis'a, ale też ze strony chłopaków, no bo też mogli by mnie wyrzucić z domu prawda?Ja to mam szczęście.

-Wiecie ja już chyba pójdę się położyć.
-To dobranoc.- dostaję kolejnego buziaka i idę do sypialni.Kładę się na łóżku i od razu nachodzą mnie dziwne myśli.A co jeśli się tak nie cieszy tylko udaję żebym sobie czegoś nie zrobiła? Bo faktem było, że kiedyś się cięłam, ale to już jest przeszłość.Od czasu kiedy wylądowałam przez to w szpitalu nigdy nie wzięłam do ręki żyletki.Ktoś otwiera drzwi a ja zasłaniam ręką oczy, bo światło mnie razi.To był Lou, tak, no ale kogo innego można było się spodziewać.Położył się koło mnie i objął w talii.

-Mam nadzieje, że nie masz zamiaru sobie czegoś zrobić.-uśmiechnął się pod nosem.
-Cz ty kurwa czytasz w moich myślach?
-Ejj to nie było śmieszne.
-Głupi jesteś czy co?Ja nie mam zamiaru nic sobie zrobić tylko przypomniało mi się jak to było w szpitalu i w ogóle.Jak w tedy płakałeś na moim łóżkiem...
-Ciii.- przerwał mi-Już nie myśl o tym to było trudne dla nas wszystkich.
-A najbardziej dla ciebie.- w oczach stanęły mi łzy.Poczułam, że jego uścisk staje się coraz mocniejszy, ale przenosi rękę wyżej żeby nie uciskać na brzuch.
-Już nigdy nie będziesz miała do tego powodów obiecuje.- wyszeptał mi do ucha.Przy nim naprawdę czułam, że nic mi nie grozi.Czułam się jakbym żyła w bajce.

*3 miesiące później*

Czyżby to był kolejny dzień spędzony samotnie zamknięta w pokoju.Oczywiście, że jadłam i piłam, ale w tedy kiedy Lou przynosił mi jedzenie spałam lub udawałam, że śpię.Mimo że czułam się jak w bajce nie chciałam nikogo widzieć, albo raczej nie chciałam żeby ktokolwiek widział mnie.Kolejne śniadanie leżące na stoliku nocnym wszystko to było moją codziennością, te 4 ściany były moją codziennością.Tak samo jak codziennie obiecałam sobie, że zejdę na dół i porozmawiam z nimi po ludzku, ale nie ja za każdym razem musiałam z tchórzyć kiedy stałam przed drzwiami.O nie!Dziś tam zejdę i będę żyła jak dawniej! Zjadłam śniadanie, ogarnęłam się i podeszłam do drzwi, złapałam za klamkę i ta chwila, w której mam ochotę zakopać się pod kołdrą.Otwieram drzwi i wychodzę ze sztucznym uśmiechem.

-Dzień dobry księżniczce!- powiedział Harry.
-Ja ci dam księżniczkę.- pogroziłam mu palcem i zeszłam do nich.To było dziwne kiedy wszyscy patrzyli się na mój jeszcze mały brzuch.Przydałoby się jechać do lekarza.-stwierdziłam.
-No bo wiesz, tak jakby już masz umówioną wizytę.-plątał się Louis.
-Dzięki wszech wiedząca, wróżko Lou.
-Miałaś o tym nie wspominać publicznie.
-Ups...
-----------------
Dobra po dłuuuuuuuugim czasie jest następny rozdział.Wybaczcie mi, ale ja już mam w głowie inne opowiadanie.No a propo Lou (czyli imienia dla dziewczynki) tak sobie myślałam, że to nie będzie Lu tylko po prosu Lou, ale wy już czytajcie to sobie jak chcecie . No to czytujcie!!
Ps,:Mogłabym prosić, żebyście mnie do następnego rozdziału jakoś zainspirowali czy coś w tym stylu?
  • awatar Another Life....: Świeeetny rozdział <3 Ja czytam tak czy tak Lu xD Szybko dodaj następny błagam! Znajdź wewnętrzną wene :D hah xd Powiadom mnie jak możesz jak się pojawi ok?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
http://besty.pl/archive/769343 pozdrowienia z podłogi XD
  • awatar Live in dream.♥: Moi mężowie . : o ♥ XD Wbijaj do mnie . *Świetny blog . : 3* 1D FOREVER ♥ zapraszam : 3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kto pohejtuje na ask'u? (ask.fm/wiki538)
 

 
UWAGA! WAŻNE!!!!
W związku z tym, że Rushers planują zranić nasz
kochany boysband, naszą miłość, nasze życie, One
Direction- proponuje przeciwną akcję. W dniach
podanych w poniższym poście piszemy do
chłopców same miłe rzeczy, bez "follow me". Np.
"Uwielbiam twój uśmiech", "Jesteś wspanialszy od
gwiazd" "Zmieniłeś moje życie na lepsze". Każdego
twitta podpisujmy TD (jak komuś się zmieści to-
true Directioner). A więc:
- od 1 do 7 czerwca będą spamować Niall'a (że jest
brzydki i nie pasuje do 1D), odpisujmy naprze kur
(Jesteś śliczny, idealnie dopełniasz zespół)
- od 8 do 15 czerwca spamują Zayn'a (chcą pisać,
że jest terrorystą. Piszmy więc, że jest wspaniałym
wrażliwym człowiekiem)
- od 16 do 23 czerwca spamują Liam'a (śmieją się z
braku jednej nerki i tego, że na 16 urodziny Liam'a
nikt nie przyszedł więc piszemy, że nie ma nerki
aby jego wielkie serce się zmieściło, i że ma
prawdziwych przyjaciół którzy go kochają
- później spamują Harremu i Lou (że są gejami
itp). Więc piszmy o prawdziwej męskiej przyjaźni,
że są jak bracia.
Rusherki chcą aby BTR stało się najlepszym
boysbandem i dążą do rozpadnięcia 1D. Jeśli
jesteś Directioners to udostępnij to na swojej
tablicy, jeśli masz stronę to poinformuj o tym!
Razem możemy wygrać. Udowodnijmy Rusherką, że
nie mają szans z prawdziwymi DIRECTIONERS
 

 
Victoria

Wpatrywałam się w ścianę przed mną Louis, chociaż jeszcze przed chwilą siedział koło mnie odsypiał wczorajszy wieczór.Ja z Chiny nie mogłam zasnąć, było mi nie dobrze i jeszcze zastanawiałam się dlaczego wczoraj od zapachu jedzenia zrobiło mi się nie dobrze.Kojarzyłam tylko jeden sposób żeby to sprawdzić zrobić test ciążowy.Bałam się wyniku, dlatego jeszcze go nie zrobiłam a co jeśli jestem w ciąży?Co na to wszystko powie Louis ma zespół i praktycznie cały czas jest zajęty.Zebrałam się na odwagę, zaczęłam grzebać w kosmetyczce i znalazłam na jej test ciążowy na awaryjne sytuacje, która właśnie miała miejsce.Poszłam do łazienki, przez chwilę jeszcze zastanawiałam czy na pewno chcę to zrobić.Chciałam wyjść zostawić to wszystko w cholerę, ale stawiłam się sama sobie.Otworzyłam pudełko i postąpiłam zgodnie z instrukcjami odczekałam 10 minut i miałam wynik.Pozytywny.Moje serce zaczęło walić jak oszalałe.Co z tego, że mam 21 lat nie mogę być w ciąży, nie wiem dlaczego, ale nie mogę.

-Nie!- zapędziłam się i wykrzyknęłam to głośniej niż powinnam budząc przy tym większość domowników.
-Co się stało?- Louis stał oparty o drzwi.
-Nic takiego tylko papier się mi wpadł do... umywalki jak myłam ręce.- świetne tłumaczenie Black.
-Oj nie przejmuj się tym i chodź tu.- w tym momencie moja głowa wylądowała w kiblu.Ten test chyba się nie mylił.
-Skarbie wszystko okej?
-Tak.- spuściłam wodę, umyłam twarz i do niego wyszłam.
Dzień mijał spokojnie i miło.Praktycznie cały czas się śmialiśmy a Louis opanował sztukę samodzielnego wchodzenia po schodach, żeby nie truć chłopakom.Zadzwonił dzwonek do drzwi, Niall odebrał wcześniej zamówioną pizzę.Poszłam po talerze do kuchni, niestety kolejny raz od zapachu jedzenia zrobiło mi się nie dobrze, ale tak, że musiałam zwymiotować... do zlewu bo był najbliżej.Tak wiem to było dziwne, ale to już nie zależało ode mnie, przecież nie będę rzygała na podłogę prawda?

-Victoria dobrze się czujesz?- Harry podleciał do mnie jak jakiś ninja.
-Tak, chyba nie powinnam jeść tyle naleśników z syropem klonowym i nuttelą na śniadanie.- próbowałam ich jakoś uspokoić.Nagle na schodach pojawił się Lou z testem ciążowym w ręku.Miałam ochotę schować się pod stół.
-Victoria czy ty coś przed nami ukrywasz?- zapytał dociekliwie siadając obok mnie i pokazując dobrze znany mi przedmiot.
-Będzie mały Lou albo Victoria !?-wydarł się Hazza.
-Nie no lepiej gdybym wydarła się na cały Londyn, że jestem w ciąży.
-Czy ty czegoś się boisz?
-Nie no coś ty, tylko tego, że nie będziesz miał czasu na dziecko.
-Jak możesz tak mówić.- przycisnął mnie do siebie, zaraz jednak byłam w ich jednym wielkim uścisku.
-Ale ja nie mogę być w ciąży!
-Co?- spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
-Ja nie jestem na to wszystko gotowa.
-Będzie dobrze.- pocieszał mnie Zayn.
-Tsaaa.
-A co masz takie szklane oczy?
-Bo chce mi się płakać i to wcale nie ze szczęścia...
-----------------------------
Taaa powiedzmy, że ten dział należy to tych co mi się podobają.Czytujcie!
 

 
Rosalie

To wszystko było dla mnie takie dziwne, nie mogłam w to wszystko uwierzyć, gdzie był jakikolwiek sens?Moja siostra była moją przyjaciółką a teraz jest wrogiem.Już nic nie rozumiałam.Chciałam płakać, ale nie mogłam.Nie teraz...

-Rose to proszę uwierz mi to ona się na mnie rzuciła!- wysłuchiwałam znów tych samych tłumaczeń Harry'ego.
-Uważaj bo ci uwierzy. - powiedziała lekceważąco blondynka.
-Zamknij się!Gdyby nie ty, tego bagna by nie było!- wydarł się jej stronę.
-Uważaj sobie gnojku!- ja pękłam i zaczęłam płakać.-Płacz sobie, płacz on ma to gdzieś.
-Wyjdź stąd!Chyba już za dużo powiedziałaś.-Kat wskazała jej wyjście.
-Skarbie ja bym cię nigdy nie zdradził.-objął mnie a ja mimowolnie na niego spojrzałam.
-Możemy już iść?-on tylko kiwnął głową na tak.Pożegnaliśmy się z wszystkimi.Za parę minut jechaliśmy taksówką w stronę mojego domu.Dotarliśmy, Harry zapłacił i weszliśmy do budynku.Nie zważając na nic poszłam do swojej sypialni, przebrałam się i położyłam na łóżku za jakiś czas dołączył do mnie Hazza.

-Nie gniewasz się aż tak bardzo na mnie?
-Na ciebie wcale, ale na Emily bardzo.
-Spokojnie przecież wiesz, że you are still the one.- na mojej twarzy na nowo zawitał uśmiech...

Victoria

Było już po imprezie, byliśmy już w domu.Liam i Zayn wnosili Louis'a na górę, Niall już ''atakował'' lodówkę a ja jak głupia stałam no środku salonu i zastanawiałam się co chciała osiągnąć Emily.

-Nad czym tak myślisz?- zapytał blondyn.
-Nad wszystkim i niczym.- ruszyłam w stronę schodów Niall się śmiał.Tak szczerze to od zapachu jedzenia zrobiło mi się nie dobrze.Lou już był w swoim pokoju, do którego właśnie weszłam.

-Cześć piękna!- objął mnie na wejściu.
-A ty znowu zaczynasz?
-Jesteś piękna i tyle.
-Niech ci będzie.- dałam mu małego buziaka w policzek, później przebrałam się i usiadłam na łóżku nie wiem po co.
-Nie idziesz spać?
-Nie wiem, może kiedyś.- nasza rozmowa trwała jeszcze jakiś czas i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

*rano*

Obudziłam się w dość nie przyjemny sposób a dokładnie spadłam z łóżka.

-Dzień dobry kochana podłogo!Musisz być taka twarda?- po chwili zastanowienia wywnioskowałam, że przydałoby mi się zwiedzić psychiatryk.-Louis?
-Co?-powiedział podnosząc się z poduszki a przynajmniej próbując.
-Kiedy robimy wycieczkę do psychiatryka?
-Nie wiem,zapytaj się podłogi.-zaczął się śmiać, uderzyłam go w miarę delikatnie poduszką w głowę i obydwoje zaczęliśmy się chichrać.
-Przy was to już wejścia smoka zrobić się nie da.- zza drzwi wyłoniła się głowa Harry'ego.-Musicie zawsze wszystkich budzić?
-Tak, żebyś nie kłamał, że całą noc byłeś w domu.- loczek znikł za drzwiami ...
---------------------------------------------
Przykro mi, ale nic więcej nie wymyślę :' Najchętniej to bym to opowiadanie zakończyła a pisała nowe, które mam już w głowie.Czytujcie!
 

 
via.TT
Natknęłam sie w necie na wiadomość Rushers do swojego fandomu.
Zrobiły akcje, której celem jest zranić One Direction, po czym nas - Directioners.

Przetłumacze wam ich wiadomość:
"Okej, Rushers! Nadszedł czas, żeby zranić Directioners! Zranimy ich 'idoli'.
W 1 tygodniu czerwca bedziemy spamować do Niall'a jak bardzo jest brzydki i nie pasuje do 1D. Będziemy pisać: #LooseWeightNiall.
W 2 tygodniu będziemy spamować do Zayn'a pytając go, czy jest 9/11 z terrorystów, napadających na Boston i bombardowanie go. Wejdziemy z trendem: #ZaynTERRORISTMalik i wtedy on znowu zawiesi swojego Twittera.
W 3 tygodniu będziemy pisać do Liam'a o jego jedynej złej nerce i będziemy śmiać się z tego, że nikt nie przyszedł na jego 16 urodziny, na które zaprosił dużo osób.
I w koncu Harry i Louis! Louis nie lubi, kiedy wspomina się o Larrym do niego, wiec bedziemy pisać do Louis'a i Harry'ego, że Larry jest nie właściwy i że są gejami, wtedy się wściekną a my będziemy pisać: #LarryIsWrongAndGroos co doprowadzi do rozpadu ich przyjaźni.
Jeśli zrobimy wszystko co napisałam wyżej, będziemy szczęśliwsi doprowadzając tym do rozpadu 1D.
Widzieliście jak kiedyś Directioners zranili kiedyś naszych chłopców, teraz pora, żeby sie zemścić."

Osobiście wiem, ze NIC nie zrobiliśmy zespołowi Big Time Rush. Uczestnicze w sporach i akcjach na TT i NIGDY nie spotkałam sie z negatywnymi komentarzami Directioners do BTR albo ich fanów.
Udostępniajcie tego TL, żeby Rushers wiedzieli, że znamy ich zamiary i nie dopuścimy do tego. Może umówimy sie na jakąś akcje dla Rushers, żeby zostawili chłopców w spokoju.

UDOSTEPNIJCIE
------------------
błagam udostepnijcie nie pozwólmy im zniszczyć One Direction
 

 
Na moim parapecie właśnie siedzi masa Kevinów, ponieważ u mojego sąsiada, do którego one należą, jest jakiś szczur czy jakiś inny gryzoń i znalazłam Kevina!Lou może być ze mnie dumny.
  • awatar look.at.me: Świetny blog. Piszę imaginy z 1D i opowiadania. Zapraszam do czytania. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rosalie

-O co ty się chcesz zakładać?
-O to, że Harry poleci na każdą inną.Rose przejrzyj na oczy!
-Zamiast przekonywać mnie mogłabyś ogarnąć siebie i tego swojego Tony'ego, bo ja na pewno pocieszać cię nie będę!- wstałam od stołu i byłam już gotowa do wyjścia.-Dzięki, że zapłacisz.
-Jak powiedziałam tak zrobię!Zobaczysz znudzisz mu się na pierwszej lepszej imprezie!-wyszłam.Nie mogłam w to uwierzyć moja własna siostra nastawia mnie przeciwko Harry'emu?Nie ja jej nie wierze.Może ci jej modele są tacy, ale nie on, nie Hazza.W kącikach moich oczu zabrały się łzy, otarłam je i udałam się do Kat.

-Cześć Rose!-przywitała mnie brunetka przed swoim domem.
-Hej.A ty nie w domu?
-Właśnie odprowadzałam Chloe do przedszkola.Wejdź.
-Wiesz bo muszę z tobą porozmawiać.
-Mów śmiało.
-Bo się przed chwilą widziałam z Emily i ona uważa, że Harry mnie zdradzi przy pierwszej lepszej okazji.
-A ty w to wierzysz?
-No nie i nie chcę wierzyć, ale Emily...
-Emily pewnie ma nowego chłopaka.
-Tak.
-A no właśnie propo imprezy to dziś wieczorem idziemy uczcić wyjście Louis'a ze szpitala.Pójdziesz?
-Pewnie!O której?
-8 p.m.
-To do wieczoru.
-Do wieczoru.

*wieczór* Katerina

Imprez była udana.Wszyscy się świetnie bawili, nawet Louis z nogą i ręką w gipsie, Victoria siedziała cały czas z nim.A Rose praktycznie cały czas siedziała przytulona do Harry'ego, czyżby przejęła się tym co jej powiedziała Emily.Musieli się ''rozłączyć'' na jakiś czas bo No cóż Hazza też człowiek musiał do wc ja za jakiś czas też poszłam.Minęłam jeden z ''zaułków'', których w tym klubie było pełno i zobaczyłam Harry'ego i jakąś blondynkę w pierwszej chwili pomyślałam, że to Rose, ale przecież ona cały czas była na swoim miejscu.Wróciłam się i rozłączyłam ich.Nie mogłam uwierzyć to była Emily!

-Co ty k***a wyprawiasz?!- zwróciłam się do blondynki.
-Ja jej udowadniam, że miałam rację!
-Ale niby w czym?!W tym, że jesteś dziwką!
-Uważaj na słowa bo to nie jam mam dziecko z ex mojej koleżanki.

Rosalie

Podeszłam do Kat bo usłyszałam jakieś krzyki i zobaczyłam Harry'ego wymazanego szminką mojej siostry.Poczułam, że coś we mnie pękło.

-A jednak miałam rację.-zrobiła się z siebie dumna a do moich oczu zaczęły napływać łzy...
-------------------------------------------------
Kolejny jest!Trochę taki nie zbyt wesoły i krótki, ale zbliża się majówka i wyczuwam kolejne rozdziały No to czytujcie !
 

 
Rosalie

-Co ci tak zależy, żebym to ja powiedziała ?-zapytał nerwowo przyjaciółka.
-Nie musisz się tak denerwować.-mój wzrok uciekł gdzieś po ścianie-Po prostu próbuje się postawić w jego sytuacji kiedy to nagle okaże się damskim bokserem.
-Jakim damskim bokserem? Myślisz, że ktoś w to uwierzy.-mój telefon wydał z siebie dźwięk sygnalizujący powiadomienie na facebook'u.
-Już uwierzyli.-pokazałam jej ekran telefonu.Wytężyła wzrok, nie mogła uwierzyć w to co właśnie czyta.
-Czyli przez tą plotkę Louis i cały zespół traci fanów?Trzeba to naprostować!-wyskoczyła z łóżka o w mgnieniu oka była już gotowa.Wzięła gazetę i popędziła do drzwi.
-Hej! A ja?- próbowałam za nią nadążyć.
-No przecież, że na ciebie czekam.-poczekała na mnie przy drzwiach.Ubrałyśmy się i wyszłyśmy na zewnątrz.Było tam mnóstwo dziennikarzy, z resztą tak ja zawsze, ale dziś tak jakby było ich jeszcze więcej niż zwykle.Pytali o tą plotkę a Victoria wyjątkowo dzisiaj odpowiadał na ich każde pytanie.Jacyś jeszcze zaczepiali mnie, ale bardziej przejęłam się dotarciem do jej auta,

-Co masz zamiar teraz zrobić?
-Sama nie wiem.Pojechać do Lou czy starać się to wszystko naprostować.
-Myślę, że już dużo naprostowałaś odpowiadając na ich pytania teraz jedź do Lou i mu to wszystko powiedz, oczywiście jeśli ktoś cię nie wyprzedził.-nie odpowiedziała tylko smętnie westchnęła i ruszyła pojazdem.

Victoria

Dojechałyśmy pod szpital, zrobiłam to co ostatnio bardzo często robię - pobiegłam pod pokój Louis'a.
Zdyszana usiadłam na ''swoim'' miejscu.Spojrzałam mu się prosto w oczy.

-Coś ty taka zdyszana? Mam dla ciebie wiadomość no, ale ty pierwsza.
-Ja też mam dla ciebie wiadomość, tylko że złą.-podałam mu gazetę, jego reakcja była podobna do mojej.
-Zostałem damskim bokserem?
-Tak, np ale za to teraz możesz nas pocieszyć i powiedzieć swoją dobrą wiadomość.
-Lekarz mi powiedział, że za dwa dni zostanę wypisany stąd.Nareszcie!
-Ciesze się bardzo!-na mojej twarzy znów pojawił się uśmiech.Zauważyłam, że ostatni bardzo często się uśmiech.
-Lubie kiedy się uśmiechasz.-stwierdził Lou.
-Ostatnio robię to dość często.
-Zauważyłem.-teraz on też był uśmiechnięty.
-Czyli za dwa dni stąd wychodzisz?
-Tak.Wiesz mieliśmy taki pomysł z chłopakami żebyś zamieszkała z nami przez jakiś czas.
-Oj Louis, Louis przecież ...-nie dał mi dokończyć.
-Proszę dla mnie, żebym mógł już spać spokojnie z pewnością, że jesteś koło mnie i nic ci nie grozi.
-Dobrze.Ty naprawdę si, aż tak mną przejmujesz?
-I to jeszcze jak.

*2 dni później*

Dzień długo wyczekiwany przeze mnie i Louis'a.Dla Lou dlatego, że dziś wychodzi ze szpitala a dla mnie dlatego, że dziś wprowadzam się do chłopaków.To będzie faza stulecia.

Rosalie

Miałam się dziś spotkać z Emily od dość długiego czasu cały czas jej coś wypada, ale cóż taka praca modelki.Właśnie weszła, zamówiła kawę i dosiadła się do mnie nadzwyczajnie szczęśliwa.

-Coś ty taka szczęśliwa? I to po sesji zdjęciowej!Co z tobą nie tak?
-Bo chciała ci powiedzieć, że poznałam takiego jednego Tony'ego.-zaczęła cieszyć się jak dziecko z lizaka.
-Nie mów tylko, że się w nim zakochałaś.
-Tak a co.
-Może i jesteś starsza, ale zachowujesz się jak nastolatka, która każdą swoją miłość nazywa''tą wyjątkową''.
-Ja w przeciwieństwie do ciebie mogę mieć każdego!-czy moja siostra właśnie wywołuje kolejną kłótnie a z resztą co to za różnica.
-No tak Harry Styles to nie każdy.
-Ha!Mogę go mieć w ułamku sekundy.
-Ciekawe.
-Zakład?...
-----------------------
Kolejny jest, może dziś jeszcze coś dodam jak moja mama pojedzie do miasta.No to czytujcie!
  • awatar Maalik.: oooł. zakładają się o zdobycie Hazzy ?! och nooo ! ciekawe co dalej ! dodawaj szybko ! a u mnie nowy ! ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kto popyta na ask'u ? ;3 ( ask.fm/wiki538 )
 

 

XVI

Victoria

-I jak?Dużo się zmieniło?-Lou wypytywał mnie o nasze ulubione miejsce z dzieciństwa.
-Możesz mi wierzyć lub nie, ale nic a nic.Może trochę urosła.-na mojej twarzy zawitał szeroki uśmiech.
-Chciałem tam pójść, ale byłem zajęty a ostatnio zapomniałem...
-Przecież nie musisz mi się tłumaczyć.
-Znów nie dałaś mi dokończyć.
-Przepraszam.No mów dalej.
-Ale co roku o tej samej porze co kiedyś my zawieszałem tam balon.Tak jak dawniej.-zdziwił mnie tym.Przychodził tam tak jak dawniej, pewnie za każdym razem żal ściskał jego serce, tak jak moje kiedy przyszłam tam ostatni raz, że to wszystko już nie powróci.W kącikach moich oczu zaczęły napływać łzy.
-Naprawdę?-po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Kochanie nie płacz.-otarł ją palcem zanim dotarła na koniec mojej twarzy.
-Bo jak wyjeżdżałam to obydwoje mieliśmy przeczucie, że już nigdy się nie zobaczymy, że każdy pójdzie w swoją stronę i zapomni a ty tymczasem nie zapomniałeś i starałeś się pielęgnować to co powstało zanim się rozstaliśmy.
-Jakbym mógł zapomnieć o tym wszystkim?To jest nie możliwe, bo gdybym zapomniał to nie był bym twoim najlepszym przyjacielem.-nie odpowiadałam bo wiedziałam, że mój uśmiech mu wystarczy.
-Nie będę blokowała cię innym.-powiedziałam i wstałam z krzesła.
-A dostanę buziaka na pożegnanie?-zapytał jak małe dziecko.
-Oczywiście.-dałam mu małego całusa w usta.
-Do jutra.
-Cześć.- wyszłam z pokoju i założyłam kurtkę, po czym wyszłam nie zważając na swoich przyjaciół.
Wsiadłam do auta i pojechałam do swojego domu, pod którym w dalszym ciągu było mnóstwo dziennikarzy.
, pytających się o Louis'a.Postanowiłam odpowiedzieć na jedno pytanie padające od jakiejś reporterki.

-Czy wiadomo już kiedy Louis się wybudzi?-podstawiła mi dyktafon pod usta.
-Louis wybudził się nie całą godzinę temu.Z tego co wiem jego stan jest stabilny, przynajmniej tak mi powiedział lekarz.-złapałam się za kark-Powinien wyjść ze szpitala lada moment.- inni zadawali jeszcze pytania, ale ja je ignorowałam.Wiedziałam jedno, że juro o tej porze w radiu, gazecie, ale której pracowała ta reporterka i telewizja będzie moja wypowiedź.Oczywiście podkoloryzowana, bo czego można się więcej spodziewać.Usiadłam w fotelu.Przez chwilę wpatrywałam się w sufit.Próbowałam dojrzeć w nim czegoś czego nie dostrzegali inni, tego, że paręnaście lat temu siedziałam w tym samym miejscu i robiłam to samo, tylko wtedy jeszcze po moich policzka spływało mnóstwo łez, bo dowiedziałam się, że musimy wyjechać.Teraz wydawało mi się mało potrzebne, ponieważ zapomniałam, że zawsze mogę tu wrócić.Nagle niebo spowiły szare chmury, które zwiastowały deszcz.Lubiłam go nawet, mogłam wtedy całymi dniami siedzieć u Louis'a albo on u mnie i nikt nam nie kazał wychodzić na dwór jak to zazwyczaj było.Pociągnęłam głośno nosem, gdy zaczęłam wspominać dzieciństwo zaczęło zbierać mi się na płacz szczęścia, bo moje dzieciństwo było pełne szczęścia, które teraz zastępuje ekran monitora.Londyn spowiły ciemne chmury, z których w jednym momencie zaczął padać deszcz.Robiło się już późno.Poszłam do swojej sypialni, podeszłam do okna żeby zasłonić rolety.Pod moim domem w jednej chwili pojawiła się łuna blasku fleszy.Położyłam się wygodnie na łóżku.Dźwięk kropli deszczy uderzających o szybę ukoił mnie i uśpił.

*rano*

-Dzień Dobry!-''wyszeptała'' mi Rose ucha.
-Cześć Rose!Co się stało, że mnie budzisz?
-Zgadnij kto jest na okładce prawie każdej gazety na świecie?!-zaszeleściła papierem za plecami.
-Ja.
-Tak!-podstawiła mi gazetę przed twarz.
-''Nie od dziś wiadomo, że Louis Tomlinson (21 l.) i Victoria Black (21 l.) są razem, ale od pewnego czasu na jej twarzy pojawił się ogromny siniak.Do dziś nie wiadomo było skąd on się wziął, ale dostaliśmy informację, że to właśnie Louis ją pobił a kiedy jego najlepszy przyjaciel, Harry Styles (19 l.) to zobaczył zdenerwował się i obydwoje wdali się w bójkę, przez którą Tomlinson jest teraz w szpitalu...''!Co to k***a jest?!-spojrzałam na blondynkę spojrzenie, które znała na wylot.
-Nie patrz się tak na mnie, to nie moja wina.
-No wiem.Przepraszam.
-I co?Masz zamiar mu to pokazać?
-Nie będziemy chłopaka stresować.Z resztą jak nie my to ktoś inny.
-Masz rację, ale chyba wolałby się tego dowiedzieć od ciebie.
-A co to z różnica czy powiem mu to ja czy ty, czy Harry?Bo dla mnie prawie żadna.
-Prawie robi wielką różnicę...
-----------------------------------------------
Kolejny jest ;D Wiem, że długo działu nie było, ale znowu miałam problemy z pingerem.Dobra nie rozpisuję się.No to czytujcie!
 

 
Ja nie mogę.Mam w klasie pseudo Directioners, myślą, że jak wyuczą się tłumaczenia ich piosenek i naoglądają się filmików na yt to się już wielkie Directioner -.- One mówią na Zayn'a Zejdan no to błagam a na Niall'a Nejl.Boże... nie wiem czy mam płakać czy im łby po odstrzelać -.- .
 

 
Chciałam wam polecić bloga pewnej Julii : juliat69.pinger.pl .Dopiero co zaczyna.Pisze imaginy z chłopcami, możecie u niej też sobie zamówić imagin. Mam nadzieję, że dobrze będzie jej się blog prowadziło. Życzę jej powodzenia!!
 

 
Dziś się okazało, że nie jedziemy na dwudniową wycieczkę bo innym się pokoje w ''hotelu'' nie podobały xd.Dziś na infie mieliśmy robić jakieś ulotki a moja koleżanka zrobiła ulotkę o * koncercie 1D w POLSCE !!! *
  • awatar '~ѕσмєвσ∂у тσ ℓσνє~': zajebiste!! wpadaj do mnie i komentuj xdd
  • awatar Vocabulary: Zapraszam na wielkie wyprzedaże na moim drugim koncie. Każdy znajdzie coś dla siebie : szafomania.pinger.pl/ Tylko dziś wszystko tańsze o 5 zł ! :) Gorąco polecam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›